Na szlakach Łemkowszczyzny – Wołowiec, Nieznajowa, Czarne pętlą z Banicy
Długość trasy: 19,86 km
Czas przejścia: 6h 02m
Trudność: Wymagająca
Urozmaicona krajoznawczo wycieczka w centralnej części Beskidu Niskiego. Trasa wiedzie przez urokliwe doliny dawnych nieistniejących wsi łemkowskich na granicy Magurskiego Parku Narodowego. Po drodze: liczne kapliczki i krzyże przydrożne, wiejskie cmentarze, cerkwiska, zdziczałe sady, cmentarze w okresu I wojny światowej oraz przyjemny krajobraz bezludnych przestrzeni. Wędrówka dla tych, którzy nie boją się wielokrotnego przekraczania w bród górskich potoków.
Banica parking – Wołowiec – Nieznajowa – Czarne – Jasionka – Krzywa – Banica
Plan wycieczki
- Wycieczkę zaczynamy w Banicy, na niewielkim parkingu w pobliżu pomnika siedmiu polskich lotników z samolotu Halifax, zestrzelonego w 1944 roku. Z parkingu idziemy przez chwilę na wprost, a następnie skręcamy w prawo w szutrową drogę. Dochodzimy do żółtego szlaku i skręcamy w prawo, tak jak pokazuje drogowskaz: Radocyna 3 h 15 min. Na odcinku do Wołowca aż osiem razy przekroczymy górski strumień (jest to tzw. Szlak 8 mostków).
- Po około godzinie marszu dochodzimy do szutrowej drogi. Tu spotykamy znaki czerwonego szlaku . Skręcamy w lewo i po kwadransie dochodzimy do Wołowca. Tu opuszczamy szlak czerwony, który wiedzie w kierunku bacówki PTTK w Bartnem, i skręcamy w prawo. Wędrujemy przez wieś, mijamy kilka kapliczek i krzyży przydrożnych, po lewej stronie okazałą drewnianą cerkiew pw. Opieki Matki Bożej z XVIII wieku.
- Koniec drogi w Wołowcu. Będziemy wędrować teraz w dół potoku Zawoja, cały czas trzymając się żółtego szlaku , granicą Magurskiego Parku Narodowego, pośród urokliwych łąk. Na tym odcinku kilkakrotnie przejdziemy potok w bród.
- Dochodzimy do nieistniejącej wsi Nieznajowa. Stoją tu samotne kapliczki pośród bezludnych łąk. Po lewej stronie drogi znajduje się stary cmentarz łemkowski, na nim kilkanaście nagrobków. Niegdyś stała tu jeszcze piękna cerkiew, dziś na cerkwisku znajdziemy tylko miniaturę, która upamiętnia dawną świątynię. Po kilku minutach docieramy do rozdroża. Jeśli chcemy zobaczyć symboliczne drzwi w miejscu nieistniejącej wsi, musimy w tym miejscu przekroczyć bród na Zawoi i podejść drogą przez łąkę.
- Wędrujemy dalej żółtym szlakiem, kierując się za drogowskazem z napisem: Radocyna. Mijamy ujście potoku Zawoja do Wisłoki – tu często w letnie dni można spotkać kąpiących się turystów. Stojąca nieopodal chatka studencka w Nieznajowej jest zamknięta. Kierujemy się w górę Wisłoki – na tym odcinku będziemy musieli przekroczyć w bród rzekę.
- Docieramy do kolejnej łemkowskiej wsi – Czarne. Mijamy ładną, choć już zniszczoną kapliczkę domkową z XIX wieku. Opuszczamy żółty szlak, który wiedzie do Radocyny, i skręcamy w prawo. Od tego momentu będziemy wędrować wygodną, utwardzoną drogą, malowniczą doliną nieistniejącej wsi. Krajobraz urozmaicają liczne krzyże i kapliczki przydrożne. Po lewej stronie mijamy odbicie do bacówki, w której w sezonie letnim możemy zakupić sery owcze.
- Dochodzimy do cerkwiska w Czarnem i starego łemkowskiego cmentarza, na którym zachowało się sporo kamiennych nagrobków. Nieco dalej – na wzgórzu – znajduje się cmentarz wojenny nr 53 zaprojektowany przez Dušana Jurkoviča. Po drugiej stronie drogi stoją symboliczne drzwi upamiętniające dawną wieś Czarne.
- Wędrujemy szeroką utwardzoną drogą, z ładnym widokiem na okolicę. W pewnym momencie dochodzimy do ścieżki prowadzącej w lewo – na niewielkiej polanie w lesie stoi pomnik upamiętniający ofiary Thalerhofu (austriackiego obozu internowania z czasów I wojny światowej). Nieco dalej dochodzimy do malowniczej przełęczy. W lewo odbiega ścieżka przez łąki na górę Czarna (703 m n.p.m.) – jest to wprawdzie poza naszą trasą, ale warto tam podejść, gdyż z łąk pod Czarną rozpościera się wspaniała panorama. Stoi tam zadaszona wiata odpoczynkowa.
- Wędrując dalej drogą, docieramy do Jasionki – kolejnej łemkowskiej wsi. Obecnie jest to przysiółek wsi Krzywa. Od lat pięćdziesiątych XX wieku funkcjonowało tu Państwowe Gospodarstwo Rolne, budynki dawnego PGR-u nadal wyróżniają się w krajobrazie okolicy. Po obu stronach drogi rozciągają się pastwiska, na których od wiosny do późnej jesieni pasą się krowy. Za stajniami – przy drodze po prawej stronie – mijamy bobrowe rozlewisko.
- Asfaltową szosą dochodzimy do cerkwi pw. śś. Kosmy i Damiana z 1924 roku w Krzywej. Obok znajduje się cmentarz wojenny nr 54, zaś po drugiej stronie drogi stary cmentarz wiejski. Z tego miejsca czeka nas jeszcze około 20-minutowy powrót do parkingu pod pomnikiem siedmiu lotników w Banicy, skąd zaczynaliśmy wycieczkę.
Atrakcje i walory krajobrazowe
- W Banicy warto podejść do cmentarza wojennego nr 62 z okresu I wojny światowej projektu Dušana Jurkoviča. Na cmentarzu pochowano 12 żołnierzy austriackich i 40 rosyjskich poległych podczas krwawych walk, jakie rozegrały się w okolicy od stycznia do maja 1915 roku. Nieco dalej znajdują się ruiny kaplicy prawosławnej (tzw. czasowni). 50 metrów dalej napotkamy pozostałości łemkowskiego cmentarza – jego odnalezienie w gąszczu roślinności może być trudne. Miejsca te ulokowane są w pobliżu żółtego szlaku prowadzącego w kierunku Bartnego. Warto też zajrzeć do położonego w pobliżu „Gościńca Banica”, gdzie w sezonie turystycznym można zakupić kozie sery.
- Wołowiec jest dziś cichą i niewielką wioską, w której znajduje się zaledwie kilkanaście domów. Przed II wojną światową była to duża, tętniąca życiem wieś łemkowska licząca około 120 gospodarstw. W centrum wsi – na niewielkim wzgórzu – stoi drewniana cerkiew pw. Opieki Matki Bożej zbudowana w XVIII wieku. W latach pięćdziesiątych XX wieku – po wysiedleniu Łemków z tych ziem – cerkiew niszczała, przez jakiś czas służyła nawet jako schronienie dla owiec. Dopiero w latach sześćdziesiątych cerkiew przeszła gruntowny remont. Wewnątrz znajduje się kompletny ikonostas, częściowo uzupełniony ikonami ze zbiorów muzeum w Łańcucie. Świątynia leży na małopolskim Szlaku Architektury Drewnianej. Obok zachował się stary cmentarz łemkowski z kilkunastoma kamiennymi nagrobkami.
- Nieznajowa to nieistniejąca łemkowska wieś położona u ujścia Zawoi do Wisłoki i jedna z ładniejszych dolin w Beskidzie Niskim. Przed wybuchem II wojny światowej w wiosce mieszkało prawie 250 osób. W miejscowości stała drewniana cerkiew, szkoła, karczma, działały dwa sklepy oraz dwa tartaki, cyklicznie organizowano znane w regionie targi. Dziś jest to całkowicie opustoszała dolina. Po dawnej łemkowskiej wsi pozostały m.in. liczne krzyże i kapliczki przydrożne, a także wiejski cmentarz z kilkunastoma zachowanymi nagrobkami. Dawna drewniana cerkiew pw. śś. Kosmy i Damiana zbudowana w drugiej połowie XVIII wieku zawaliła się w latach sześćdziesiątych XX wieku. Dziś na przycerkiewnym cmentarzu stoi miniatura dawnej cerkwi w skali 1:15. Przy drodze prowadzącej z Rostajnego stoją symboliczne drzwi postawione w ramach projektu „Drzwi do zaginionego świata” – umieszczono na nich historię Nieznajowej oraz archiwalne zdjęcia. Aby do nich dojść, musimy odbić z naszej trasy i przejść potok Zawoja w bród – przed ujściem potoku do Wisłoki. To zaledwie kilka minut marszu od żółtego szlaku.
- Czarne to kolejna nieistniejąca wieś łemkowska, którą odwiedzimy podczas naszej wycieczki. We wsi zachowało się sporo kamiennych kapliczek i krzyży ulokowanych przy drodze w kierunku Jasionki. Drewniana cerkiew pw. św. Dymitra przetrwała okres wysiedleń i przez długie lata stała w opustoszałej wsi. W końcu w 1993 roku świątynię rozebrano i przeniesiono do Sądeckiego Parku Etnograficznego – skansenu w Nowym Sączu, gdzie od 2001 roku jest udostępniona do zwiedzania. Warto zajrzeć na stary cmentarz wiejski, na którym zachowało się kilkanaście interesujących nagrobków. Nieco dalej – na wzgórzu – znajduje się cmentarz z I wojny światowej nr 53 projektu Dušana Jurkoviča, na którym pochowani są żołnierze armii austro-węgierskiej i rosyjskiej. Po drugiej stronie drogi stoją symboliczne drzwi w miejscu nieistniejącej wsi – na nich znajdziemy historię miejscowości oraz archiwalne fotografie. W Czarnem w sezonie wiosenno-letnim otwarta jest bacówka, w której można kupić owcze sery. Na łąkach w dolinie wypasają się owce.
- Na granicy Czarnego i Jasionki znajduje się pomnik ofiar Thalerhofu. W obozie dla internowanych w miejscowości Thalerhof koło Grazu w Austrii więziono w latach 1914-1917 około 1900 Łemków (stanowili oni około 25 procent wszystkich osadzonych w obozie). Zmarło tam 168 Łemków.
- W okolicy Krzywej, Banicy, Wołowca i Radocyny – w ramach projektu „Śnieżne trasy przez lasy” – wytyczono wiele kilometrów szlaków turystycznych dla narciarzy biegowych. To ciekawa alternatywa na aktywność podczas zimowych miesięcy.
Warianty i modyfikacje
- Możemy zrobić krótszą pętlę, zaczynając i kończąc wycieczkę w Krzywej. W tym wariancie samochód parkujemy na parkingu przy głównej drodze w Krzywej, pod Centrum Narciarstwa Biegowego. Idziemy asfaltem na południe ok. 15 minut, a następnie skręcamy w prawo na szlak czerwony (jest to fragment Głównego Szlaku Beskidzkiego). Po około godzinie marszu będziemy w Wołowcu. Wybierając ten wariant, miejmy na uwadze, że na tym odcinku znajdują się dość wymagające przejścia potoku w bród. Po ulewnych deszczach przekraczanie brodów może okazać się karkołomne.
- Z Czarnego możemy powędrować do Radocyny – kolejnej doliny dawnej, nieistniejącej wsi łemkowskiej. Po dojściu do Czarnego, nie skręcamy na drogę w kierunku Jasionki, tylko kierujemy się w lewo – za znakami żółtego szlaku . Szeroką, utwardzoną drogą – w około 20 minut – dojdziemy do Ośrodka Szkoleniowo-Wypoczynkowego „Radocyna”, gdzie możemy odpocząć i zjeść coś dobrego.
Wskazówki praktyczne
- Na wycieczkę najlepiej przyjechać własnym transportem. Przez Banicę do Krzywej jeżdżą wprawdzie autobusy z Gorlic, jednak kursy realizowane są rzadko i tylko w dni nauki szkolnej (dwa autobusy dziennie). Parking znajduje się obok pomnika siedmiu lotników w Banicy. Jeśli chcemy zacząć wycieczkę w Krzywej, samochód najlepiej zostawić na dużym parkingu pod Centrum Narciarstwa Biegowego.
- Trasa wiedzie częściowo granicą Magurskiego Parku Narodowego. Warto mieć ze sobą bilet wstępu do parku, zwłaszcza jeśli zechcemy przekroczyć bród na Zawoi i powędrować do symbolicznych drzwi w miejscu nieistniejącej wsi Nieznajowa, które stoją przy drodze prowadzącej z Rostajnego. Bilet do parku najlepiej kupić online na platformie eparki.pl.
- Na naszej trasie nie ma sklepu ani schroniska, dlatego przed wycieczką należy zadbać o prowiant na cały dzień. W sezonie wiosenno-letnim w „Gościńcu Banica” można zakupić sery kozie. W Czarnem sezonowo działa bacówka z owczymi serami. Jeśli chcemy zjeść smaczny, domowy obiad, to warto rozważyć wizytę w Ośrodku Szkoleniowo-Wypoczynkowym „Radocyna” – restauracja znajduje się dodatkowe 20 minut marszu od naszej trasy. W okresie wakacyjnym działa także Baza Namiotowa SKPG Kraków w Radocynie.
- Wycieczka jest długa i wymaga dobrej kondycji fizycznej. Trasa wiedzie urokliwymi dolinami dawnych łemkowskich wsi. Sporym utrudnieniem mogą być liczne przejścia w bród Zawoi i Wisłoki – po deszczach nie obejdzie się bez zdejmowania butów. Najwięcej brodów czeka nas na żółtym szlaku między Wołowcem i Czarnem.
Tak
19.86 km
175.72 m
280.08 m
284.08 m
15/30 (wymagająca)
(współczynnik obliczony automatycznie, funkcjonalność eksperymentalna)
(współczynnik obliczony automatycznie, funkcjonalność eksperymentalna)
6h 02m
(dla tempa marszu 4 km/h)
(dla tempa marszu 4 km/h)
